FASADA / nowe miejsce

25 sty

FASADA Alicji Rogalskiej i Martina Clarke została przeniesiona na byłe boisko ŁKS-u.

fot. M. Cholewiński

FASADA / wywiad z Alicją Rogalską i Martinem Clarke

23 sty

(English follows)

Aleksandra Jach / Katarzyna Słoboda: Jak po kilku tygodniach pobytu w Łodzi postrzegacie to miasto?

Alicja Rogalska / Martin Clarke: Łódź nie jest – jak mówią niektórzy – brzydkim i nieciekawym miastem (i tak nigdy w to nie wierzyliśmy). To miejsce fascynujące na  wielu poziomach (chociażby historycznym, kulturowym i architektonicznym),  w którym mieszkają bardzo przyjaźni ludzie. Jednocześnie, Łódź  zmaga się z wieloma zasadniczymi problemami. Na jej negatywny wizerunek wpływ mają kategorie estetyczne – dosyć powszechne jest preferowanie tego, co nowe, czyste i błyszczące. Inna kwestia to industrialny charakter Łodzi – miasta klasy pracującej, co zawsze jest łatwym celem dla społecznych uprzedzeń. W Wielkiej Brytanii podobnym przykładem protekcjonalizmu społecznego jest Birmingham. To miasto uważane jest za jedno z najbrzydszych w kraju, a akcent lokalnych mieszkańców za „najmniej inteligentny”.

W jednej z łódzkich gazet przeczytaliśmy, że obecność w centrum miasta ludzi bezdomnych i alkoholików to skandal. Taka perspektywa jest niebezpieczna, ponieważ sprowadza złożone problemy społeczne do poziomu czysto estetycznego. Degeneracja jest akceptowalna dopóki jest niewidoczna – co jest symptomatyczne dla wielu europejskich miast, w których bieda została przeniesiona na przedmieścia.

Łódź ma wizerunek miasta  podupadłego i społecznie zdeprawowanego, dlatego tak silne jest tu pragnienie wytworzenia nowego obrazu. To właśnie było dla nas jednocześnie fascynujące, jak i problematyczne.

na zdjęciu Zuza Brzozowska, fot. A. Rogalska



Aleksandra Jach / Katarzyna Słoboda:  Jak rozumiecie pojęcie “ekologii miejskich”?

Alicja Rogalska / Martin Clarke:  Nasze rozumienie  “ekologii  miejskich” ma zabarwienie społeczne; to relacja ludzi ze środowiskiem (miejskim) / sposób w jaki środowisko kształtowane jest przez ludzi (i vice versa). Być może to truizm, ale środowisko naturalne w mieście często jest przedstawiane jako parki i drzewa, podczas gdy to ulice i budynki są dla większości ludzi bardziej „naturalnym” otoczeniem niż lasy i góry. W “Fasadzie” najbardziej interesowały nas elementy miejskiego krajobrazu stworzone przez człowieka, takie jak architektura czy krajobraz dźwiękowy oraz ich społeczne znaczenie.

Na miejsce realizacji projektu wybraliśmy pasaż przy ulicy Gdańskiej. Pamiętam, jak rozmawialiśmy o naszym statusie osób, które przyjechały tu jako goście i z takiej właśnie perspektywy patrzą na Łódź. Na początku byliśmy zainteresowani pojęciem fasady, powierzchni; bardziej refleksją nad publicznym wizerunkiem niż konkretnymi problemami, którymi żyje miasto.

Bycie „artystą wizytującym” wiąże się z wieloma zaletami, jak i wadami.  Jednym z niebezpieczeństw jest  niezrozumienie złożoności pewnych problemów, ale z drugiej strony, pojawia się możliwość uchwycenia i zwrócenia uwagi na bardziej ogólne zjawiska, być może niedostrzegalne od wewnątrz, takie, które uważane są za zbyt oczywiste lub niekwestionowane.

Zainteresowaliśmy się fasadami i powierzchniami, ze względu na to, co ukrywają – codzienne  mechanizmy funkcjonowania miasta. Wydaje nam się, że w Łodzi zbyt wielką wagę przykłada się do komercyjnych projektów urbanistycznych zamiast inwestycji w długotrwałe projekty takie jak: poprawa infrastruktury, walka z bezrobociem oraz wspieranie zrównoważonego rozwoju.  Łódź nie potrzebuje kolejnego centrum handlowego – enklawy dla zamożnej klasy średniej czy kosmetycznych zmian, ale mniej spektakularnej strategii rozwoju miasta, która nie byłaby ani szybka ani imponująca. Koncentrowanie się jedynie na powierzchni, błyszczącym, ulepszonym obrazie niesie za sobą niebezpieczeństwo przekształcenia w efektowną, lecz pustą skorupę; fasadę jak ta w lunaparku w Parku na Zdrowiu, która częściowo zainspirowała projekt. W wizualnym i dźwiękowym aspekcie projektu, chcieliśmy odwrócić uwagę od wyglądu zewnętrznego miasta, jego wizerunku i skierować ją na codzienne funkcjonowanie miasta, które często uważane jest za nudne i nieestetyczne.

fot. Z. Brzozowska



Aleksandra Jach / Katarzyna Słoboda:  Proces estetyzacji jest być może najłatwiejszym rozwiązaniem wymyślonym przez klasę średnią / współczesnych, wyedukowanych  mieszczan na to w jaki sposób możemy zmienić poprzemysłowe miasto? Wydaje się to prostsze niż zaangażowanie w „pracę u podstaw“ z ludźmi, którzy nie poradzili sobie po 1989 roku.

Alicja Rogalska / Martin Clarke:  To zależy co rozumiecie przez estetyzację. To oczywiste, że grupy i klasy społeczne różnią się w wyborach, czy też dyspozycjach estetycznych – jak pisał Bourdieu – co jest szczególnie widoczne w sferze publicznej. Projekty artystyczne w przestrzeniach publicznych często generują wiele dyskusji i kontrowersji (jak w przypadku Richarda Serry i rzeźby “Titled Arc”, albo ostatnio, przy okazji projektu „Universal“ na osiedlu Dudziarska w Warszawie autorstwa Grzegorza Drozda), ze względu na różne wyobrażenia piękna w obrębie grup społecznych.

Z drugiej strony mamy stan zniszczenia (estetyzacja przestrzeni zaniedbanych to jeszcze inny temat). Możemy sympatyzować z ludźmi, którzy narzekają na psie kupy, brzydkie klatki schodowe, niechlujne ogrody albo opuszczone publiczne przestrzenie, ale pytanie, które w końcu musi paść to: jakie przyczyny za tym stoją? Zazwyczaj, odpowiedź tkwi głębiej niż wskazywałaby na to estetyka – brak ducha wspólnoty, alkoholizm, bieda etc. Jeżeli nie znajdzie się odpowiedzi na te problemy, wszystkie zmiany będą jedynie kosmetyczne i tymczasowe.

Nie zapominajmy jednak o tym, że dziś to nie klasa średnia czy wyedukowani mieszczanie kształtują wygląd naszych miast, ale międzynarodowe korporacje, których celem jest jedynie zysk. To jest największy problem.

Nie ma łatwych odpowiedzi na to, w jaki sposób postindustrialne miasto powinno się rozwijać, na pewno my takimi odpowiedziami nie dysponujemy. Wierzymy jednak w to, iż niezależnie od konkretnych problemów, najlepszym sposobem radzenia sobie z nimi jest współpraca pomiędzy różnymi instytucjami i zajmowanie się nimi z wielu perspektyw jednocześnie. Odbyło się już wiele dyskusji o upadku modernistycznego budownictwa społecznego, ale to społeczeństwo w jakimś sensie nie podołało tej wizji; nie aplikując egalitarności w innych rejonach życia. Nie bądźmy naiwni; sztuka albo architektura same nie zmienią świata, potrzebujemy też polityki, edukacji, pracy społecznej, ekonomii, itd.

W końcu, to nie jest tak, że tylko pewne jednostki nie poradziły sobie po 1989 roku, ale cała koncepcja społeczeństwa, która wymaga pilnego przemyślenia poza neoliberalnym paradygmatem.

Lunapark Parku na Zdrowiu, fot. A. Rogalska



Aleksandra Jach / Katarzyna Słoboda: W jaki sposób “Fasada” miała zadziałać i  jak to się rozwinęło w praktyce?

Alicja Rogalska / Martin Clarke:  “Fasada” ma kilka poziomów: praca dźwiękowa i rzeźba funkcjonujące razem albo osobno. Dźwięk pochodził z nagrań robionych na miejscu (dach kamienicy na rogu ul. Gdańskiej i Legionów); cztery części kompozycji reprezentowały cztery pory dnia na Starym Polesiu. Rzeźba to – wycięty z MDF – uproszczony horyzont miejski, który opierał się na dużej ilości drewnianych podpórek. Tani i mało wytrzymały materiał tworzył coś w rodzaju antymonumentu. Początkowo chcieliśmy umiejscowić “Fasadę” na dachu jednej z kamienic na Starym Polesiu, jednak okazało się to niemożliwe. Zdecydowaliśmy się również na wydanie limitowanej edycji płyty, której okładka byłaby kolejną wersją rzeźby (początek 2012 roku). Dodatkowo dźwięk został ostatnio wydany przez internetową wytwórnię Trestle Records (www.trestlerec.com/releases/fasada).

Rzeźba miała stanowić rodzaj miejskiego mebla bez żadnej określonej funkcji czy z góry ustalonego statusu. Była przeznaczona do ogólnego użytku: jako dodatkowa powierzchnia dla graffiti albo opał. Nie chcieliśmy, żeby była traktowana jako cenny obiekt sztuki lub upiększała otoczenie. Chcieliśmy przy tej okazji zastanowić się nad rolą artysty w procesie gentryfikacji; w jaki sposób gesty dobrej woli na obszarach zdegradowanych poprawiają ich wizerunek, często przygotowując grunt dla deweloperów, a przez to rozbijając lokalną społeczność.

fot. D. Koniecki



Aleksandra Jach / Katarzyna Słoboda:  W jaki sposób rzeźba miała zmienić coś na Starym Polesiu albo co miała dać mieszkańcom dzielnicy? 

Alicja Rogalska / Martin Clarke: Rzeźba nie miała za zadanie niczego zmienić, na pewno nie w sensie dosłownym. Miała wyeksponować pewne znaczenia, zaproponować punkt widzenia, zasugerować pewną tematykę -  to właśnie mogliśmy zaoferować jako „wizytujący artyści“. Nie jest ona hojnym darem dla lokalnych mieszkańców, który miałby być szczególnie szanowany i chroniony, ale raczej propozycją, zachętą do dyskusji na temat rozwoju Łodzi, czy też estetyki i sfery publicznej.

——————————————————————————————————————————————————————————————————-

Aleksandra Jach / Katarzyna Słoboda:  How you perceive Łódź after the few weeks you spent here?

Alicja Rogalska / Martin Clarke:  It’s not the ugly, characterless city that people say it is (which we never believed anyway). To us, it is a fascinating place on many levels (historically, culturally and architecturally) with some of the friendliest people we have met but also a place with many underlying issues. We think the negative image of Łodź in Poland has to do with the way aesthetic value is often perceived – there seems, to us, to be a widespread preference for the new, clean and shiny. Another thing is the fact that because of its industrial character Łódź has been primarily a working class city which is always an easy target for social prejudice. In the UK the stereotype of the post-industrial city of Birmingham is a prime example of the same patronising attitude – the city is thought to be one of the ugliest in the country and the local accent is consistently ranked as the least intelligent sounding.

We read an article in the local press stating that it was a scandal that homeless people and alcoholics could be seen in Łodź city centre – this is a very dangerous opinion as it reduces complex social issues and people’s lives to the problem of aesthetics. It also seems to say that deprivation is ok as long as it’s invisible which is the case in many European cities where poverty has been relocated to the suburbs.

With an image of being a run down, and socially deprived place, it’s understandable, then, that the authorities and the elites of Łódź are trying to establish a new image for the city, and that’s what we found both fascinating and problematic.

Aleksandra Jach / Katarzyna Słoboda:  What does “urban ecologies” mean for you?

Alicja Rogalska / Martin Clarke:  Our understanding of “urban ecology” has a social bias; we think of it as the relationships between people and their (urban) environment and how that environment is shaped by (and, equally, shapes) people. It is perhaps a truism, but the natural environment in a city is often thought of as parks and trees but streets and buildings are a more ‘natural’ habitat than forests and mountains for most people. In our project we were thus mostly interested in the manmade elements of the city landscape such as the architecture and the soundscape, and their social significance.

We chose passage at Gdanska for the project. I remember how we talked about your position as people who came here as visitors – how you – from this perspective comment situation in Lodz. At the beginning you’ve been interested in notions of facades, surface, working on public image than on urgent problems.

There are many pros and cons of being visiting artists in a new place, each of them can be seen as positive or negative. One danger is that the complexity of the context escapes one’s understanding. However, this could also mean an ability to see and draw attention to more general phenomena and patterns, perhaps not easily visible from inside or taken for granted and unquestioned.

We were interested in facades and surfaces because of what they hide, i.e. the inner, everyday workings of a functioning city so our focus has always been on the current problems. It looks to us like in Łódź there is a lot of focus on large scale, commercial urban projects compared to investing in long term projects such as improving infrastructure, fighting structural unemployment or supporting sustainable development. It strikes us that Łódź doesn’t need another shopping mall enclave for the wealthy middle classes or a cosmetic uplift but a less spectacular strategy of development for the city and its inhabitants that is not as quick and impressive. Focusing merely on surfaces and the shiny, improved image carries the danger of becoming a glitzy but empty shell, a facade (like the one we saw at the funfair that partly inspired the project). So in both the sonic and visual aspects of the project we wanted to shift the focus from the outer appearances to the inner workings of the city, often perceived as dull and not all that pretty.

Aleksandra Jach / Katarzyna Słoboda: Do you think that aestheticization is the easiest solution produced by the middle class and contemporary educated urbanites as the easiest way of changing a postindustrial city? It seems easier than engaging in grassroots work with the people, who have not managed after 1989.

Alicja Rogalska / Martin Clarke:  It depends what you mean by aestheticization. There are definitely differences in term of aesthetic choices, or dispositions – to cite Bourdieu – between various social groups and classes, and these differences are more visible in the public domain. Public art projects often generate a lot of discussion and controversy (like in the case of Richard Serras Tilted Arc sculpture, or, more recently, Grzegorz Drozd’s Universal project at Dudziarska Estate in Warsaw) because of the different ideas of beauty various social groups have.

On the other hand we have disrepair (the aesthetization of which is yet another subject). We can sympathize with people that complain about dog faeces, ugly staircases, unkempt gardens and abandoned communal areas but the question to ask oneself is: what are the reasons behind it? And usually they go far deeper than aesthetic choices – lack of community spirit, alcoholism, poverty and so on. If these are not addressed, any changes will be purely cosmetic and temporary.

Let’s not forget, though, that today it’s not really the middle classes or educated urbanites that shape the look of our cities but international corporations which have little but profit in mind. That’s the biggest problem.

We don’t think there are any easy answers to the postindustrial city development question, certainly we don’t have them. However, we think that whatever the problems, the only way to deal with them is collaboration between various agencies and tackling them from a variety of perspectives all at once. There is a lot of discussion about the failure of the modernist social housing projects – well, we think it was the society that failed them by not applying the vision of egalitarian society they postulated in other areas of life. Let’s not be naive: art or architecture can’t change the world alone, they need politics, education, social work, economy, etc.

Aleksandra Jach / Katarzyna Słoboda:  How was the “Facade” supposed to work and how it worked in practice?

Alicja Rogalska / Martin Clarke:  We don’t think there are any easy answers to the postindustrial city development question, certainly we don’t have them. However, we think that whatever the problems, the only way to deal with them is collaboration between various agencies and tackling them from a variety of perspectives all at once. There is a lot of discussion about the failure of the modernist social housing projects – well, we think it was the society that failed them by not applying the vision of egalitarian society they postulated in other areas of life. Let’s not be naive: art or architecture can’t change the world alone, they need politics, education, social work, economy, etc.

“Fasada” was supposed to have several life spans: as a live event with the two elements of the project coming together and as a sound piece and sculpture existing separately. The sound piece consisted of composed field recordings (from the rooftop on the corner of Gdańska and Legionów) in four movements representing four times of day; the sculpture – a simplified city skyline – was cut out of MDF with a large quantity of wooden supports on both sides; made out of cheap, non-durable material it was meant to be temporary – an anti-monument of sorts. Initially we wanted to place it on a rooftop in Stare Polesie, but that proved impossible.

We have since decided to make a limited edition album release with the cover art as a version of the sculpture in 3D to bring the two together again (early 2012). Additionally, the sound piece has recently been released on the internet label Trestle Records (trestlerec.com/releases/fasada).

The sculpture was meant to be some sort of urban furniture without a function or presumed status. It was meant to be left for people to use: as an extra surface to be graffitied or perhaps for fuel. We didn’t want it to be treated as a precious art object or to use it to beautify the area – we suppose that, amongst other things, it was an attempt to reflect on the artist’s role in the regeneration processes and how goodwill gestures for the usually run down areas, by improving their image, pave the way in for developers and out for local communities.

Aleksandra Jach / Katarzyna Słoboda:  How was the sculpture supposed to change something on Stare Polesie or what was it supposed to give to the locals?

Alicja Rogalska / Martin Clarke:  The sculpture wasn’t supposed to change anything. Not in a direct sense anyway. It was about exposing things, proposing a different point of view, suggesting a certain focus – and that’s what we believed we could offer as visiting artists. We don’t see it as a  generous gift to the locals either, to be cherished and protected, but rather as a proposal, a prompt for discussion – relating to the ideas for the development of Łódź or aesthetics and the public domain.

Żyjąca maszyna

13 sty

Żyjąca maszyna w księgarni Muzeum Sztuki na ulicy Więckowskiego 36

 

fot. Dawid Koniecki

Tagi: , ,

Fasada / dźwięki Starego Polesia wydane w internetowym labelu TRESLEREC

12 sty



Alicja Rogalska/Martin Clarke:  Dla “Fasady” zaplanowaliśmy kilka różnych poziomów funkcjonowania – na początku miała być wydarzeniem składającym się z dwóch elementów: kompozycji dźwiękowej i rzeźby (26 września 2011 roku na Gdańskiej 16 w Łodzi można było usłyszeć efekty – przyp. AJ). Teraz zaś zdecydowaliśmy zrobić limitowaną edycję albumu z inną wersją rzeźby na okładce(3D składane do 2D), tak żeby znowu połączyć je razem (planowana premiera – wczesny 2012 rok)

 

fot. A. Rogalska

Tu można posłuchać dźwięków Starego Polesia, które powstały przy okazji projektu “Fasada” Alicji Rogalskiej i Martina Clarke. Nagrywane na Starym Polesiu – n dachu kamienicy na skrzyżowanie ul. Legionów i Gdańskiej.

TRESLE.REC // http://www.trestlerec.com


												

Tagi: , , , ,

Meble miejskie już prawie gotowe / Stare Polesie / Wólczańska

30 gru

Wpadnijcie obejrzeć skwer zaprojektowany przez BudCud. Zaproszeni do Ekologii projektanci – Agata Woźniczka i Mateusz Adamczyk przygotowali zestaw modelowych mebli miejskich, do których można dodawać kolejne elementy. Na początek skoncentrowaliśmy się na podstawowych funkcjach. Powstały proste i funkcjonalne meble takie jak: siedziska, huśtawka, rabatka i psia toaleta “kiełbaska”.

Mamy nadzieję, że będą długo służyć mieszkańcom Starego Polesia.

Uwaga! W planach jeszcze płyta kamienna dla b-boyów. Trzymajcie kciuki!

A tu kilka zdjęć z placu budowy

Od lewej: huśtawka, ławka, półleżanka, kiełbaska

Huśtawka i ławka

Tutaj dojdzie jeszcze siatka i będzie można się położyć…

Psia toaleta “kiełbaska”

 

fot. Dawid Koniecki

Tagi: , , ,

Ekologia bez natury

12 gru

Inspiracją do poszerzonej perspektywy myślenia o ekologii nie tylko jako postawie odnoszącej się do przyrody, jest tekst Felixa Guattariego. Opublikowane w 1989 roku “Trzy ekologie” są manifestem relacyjnego i kompleksowego rozumienia pojęcia “ekologia”. Staje się ona podstawą do stworzenia pojęcia “ekozofii”, ujawniającej się w trzech “rejestrach” – środowiska, relacji społecznej oraz procesu powstawania podmiotowości.

Guattari pisze o odpowiedzialności zarówno w działaniach indywidualnych, jak i grupowych. Krytykuje zdepolityzowane pozycje, które zajmują badacze, którzy przyzwyczajają nas do wizji świata, gdzie liczy się jedynie ludzka interwencja. W tym kontekście myślenie ekologiczne na przykład w projektowaniu miasta czy zarządzaniu państwem nie będzie jedynie świadomością kruchości ekosystemu oraz ograniczenia jego zasobów. W takiej samej mierze dotyczyć będzie warunków będących podstawą dla wyobrażania sobie nowych form życia, czy nowych sposobów budowania wspólnot.

Każda dyscyplina według Guattariego powinna nieustannie problematyzować swój język i narzędzia. Nie wiąże się to z porzucaniem rozwiązań, które już istnieją, ale raczej łączeniem starych i nowych zasad, narzędzi i technik, które rozwijane w kontekście “ekologii”, pozwoliłyby na dostosowanie ich do aktualnych potrzeb. Pomocnym hasłem może okazać się tutaj “transdukcja”, która dotyczy przekształcania jednej energii/informacji w inną (Henry Lefebvre), której z kolei blisko do recyklingu (to, co w jednym obszarze straciło swój potencjał, w innym nadaje się do ponownego użycia).

Ekologia jest inną perspektywą problematyzującą to z czym kojarzymy nowoczesne “zwycięstwo nad słońcem” czyli kontrolę nad naturą. Wiemy już, że nie ma powrotu do przeszłych form życia, dlatego wielu badaczy m. in. Guattari, Deleuze, Latour mówią o tym, że technonauki są kluczowe dla przetrwania planety, a bez nich nie może dokonać się proces kształtowania nowych podmiotowości i reorientacji kapitalistycznej władzy.

Według Guattariego, ponieważ społeczeństwo jest infantylizowane, żyjąc pod presją rynku i mediów, tak wielka odpowiedzialność ciąży na wszystkich tych, którzy interweniują w ludzką psychikę. Filozofowi nie chodzi jednak o psychoanalityków, ale także artystów, architektów, planistów, projektantów mody, muzyków, sportowców etc.

Myślenie ekologiczne może towarzyszyć ludziom, którzy budują domy z przyjaznych środowisku materiałów, zbierają wodę deszczową, segregują śmieci. Ekologia nie powinna być jednak mylona z folklorem i “miłowaniem przyrody”, ale praktyką uwidaczniającą się w relacjach wobec ciała innego człowieka, interakcjach w grupie czy w krytyce podziału naturalnych, materialnych i kulturalnych dóbr, który oparty jest jedynie na zysku.

Jak mówi Guattari: powinniśmy jednocześnie myśleć i działać, teoretyzować i praktykować!

Tekst Felixa Guattariego “Trzy ekologie”: http://www.amielandmelburn.org.uk/collections/newformations/08_131.pdf

Tagi: , , , , , , ,

Jak działa “żyjąca maszyna” i dlaczego jest bardzo dobrym przykładem projektowania ekologicznego

29 lis

Idea “żyjących maszyn” została po raz pierwszy wprowadzona w latach 70-tych przez kanadyjskiego biochemika Johna Todda oraz jego współpracowników z Instytutu Nowej Alchemii (Cape Code, Kanada). Todd będący pionierem projektowania ekologicznego, uznawany jest za twórcę samego określenia “żyjącej maszyny” oraz podstawowych zasad w oparciu, o które należy tworzyć tego typu systemy. Rozwój tej technologii sięga korzeniami do pierwszych prób stworzenia przez zespół z INA autonomicznych habitatów mieszkalnych, tzw. Bio-schronień (z ang. Bioshelters).
“Żyjąca maszyna” składa się z serii niewielkich zbiorników wypełnionych odpowiednim medium, umożliwiającym hydroponiczną uprawę roślin. Połączone są ze sobą zbiorniki, tworzą zamknięty system. Taka struktura stanowi szkielet “żyjącej maszyny” i umożliwia krążenie wody, która grawitacyjnie przepływa przez poszczególne jej ogniwa.
Każdy ze zbiorników stwarza korzystne warunki dla wzrostu roślin, a obecność tych ostatnich umożliwia rozwój odpowiednich mikroorganizmów. To właśnie miliardy mikroskopijnych alg, bakterii, pierwotniaków oraz grzybów stanowi podstawę procesu oczyszczania zużytej wody. Integralnym komponentem tego systemu jest człowiek. Wchodząc w symbiozę – partnerstwo z naturą – zużywając wodę na cele higieniczne, człowiek dostarcza podstawowych substancji odżywczych umożliwiających prawidłowe funkcjonowanie – tego sztucznie stworzonego – ekosystemu.
“Żyjące maszyny” mogą być pojedynczymi instalacjami, obsługiwać budynki, osiedla ludzkie, albo stanowić środowiska do życia dla większych ekosystemów. “Żyjąca maszyna” jest maszyną, która może się samo-projektować, samo-reperować i teoretycznie jest długowieczna. Każdy system zaprojektowany jest pod kątem tego jaką ilość wody powinien oczyszczać dziennie, a także do jakości tej wody. Dobrze zaprojektowany system oczyszczania wymaga niewielkiego nadzoru. Zarządzający “żyjącą maszyną” mogą intencjonalnie wykreować nagłe zmiany środowiskowe albo biochemiczne, po to żeby pobudzać samoregulację systemu. Dzięki takim działaniom, staje się ona bliższa “naturalnym” ekosystemom, których główną cechą jest adaptowanie się do zmieniających warunków.

PROJEKTOWANIE EKOLOGICZNE
Projektowanie ekologiczne opiera się na podstawowych zasadach funkcjonowania naturalnych ekosystemów przyrodniczych. Natura przez miliardy lat wypracowała najbardziej zaawansowane, energooszczędne metody rozwiązywania najbardziej istotnych problemów, z jakimi teraz boryka się cywilizacja. Ekologia – nauka o strukturze i funkcjonowaniu przyrody, zajmująca się badaniem interakcji między organizmami żywymi a środowiskiem oraz pomiędzy samymi organizmami, stanowi rdzeń projektowania ekologicznego. Parafrazując słowa amerykańskiego inżyniera, wizjonera, architekta, filozofa – Buckminstera Fullera – projektowanie ekologiczne to nie naiwne naśladowanie i kopiowanie natury, ale poszukiwanie zasad w niej funkcjonujących i stosowanie tych zasad w projektowaniu przyszłości. Projektowanie ekologiczne jest przeciwieństwem “myślenia tunelowego”, braku integracji pomiędzy różnymi dziedzinami nauki. Nie prowadzi ono jednak do redukcji, ale do lepszego rozpoznania swoich możliwości.

W obszarze refleksji nad projektowaniem ekologicznym istotne miejsce zajmuje biologia i jej specjalizacje. Odkrycia dokonywane w tym obszarze traktowane są jako model dla innych naukowców. Inżynierowie, tacy jak Buckminster Fuller czy Frei Otto studiowali biologiczne fenomeny i aplikowali ich zasady do nowych; strukturalnych i konstrukcyjnych systemów. Także architektura inspirowała się językiem i metodologią biologii. Określenie budynku mianem “organizmu” było jednym z pierwszych kroków, za tym poszła inspiracja prawami, które regulują życie i projektowanie systemowych rozwiązań zaobserwowanych w środowisku. Biologia jako dyscyplina hybrydyczna może także wpływać na inne myślenie o projektowaniu, poszukiwaniu formy – np. zamiast chipów, wykorzystując żywe komórki do przetwarzania informacji lub projektując maszyny/komputery, które oddychają, potrzebują pożywienia, wydalają metaboliczne bio-produkty. W ramach projektowania ekologicznego bada się strukturę wirusów, które umieszczone wewnątrz ciała, mają odgrywać rolę sensorów, wykrywających np. poziom glukozy we krwi. W architekturze idea “żyjącej maszyny”, którą się zamieszkuje może być zrealizowana w domu, którego wnętrze wypełnione jest materią organiczną; samo-naprawiającą się, sterującą oświetleniem, temperaturą i wilgotnością. Żyjące organizmy to niekończące się źródło inspiracji (nieustannie modyfikujące się), a naukowcy dopiero zaczęli badać ich złożoność i potencjał.

Łukasz Nowacki, Aleksandra Jach

ŻYJĄCA MASZYNA / PROJEKTOWANIE EKOLOGICZNE

25 lis


Muzeum Sztuki w Łodzi oraz Fundacja TRANSFORMACJA zapraszają na warsztaty projektowania ekologicznego: Żywe Systemy Recyklingu Wody.

TERMIN:  sobota, 17 grudnia 2011, godz. 10-18

Celem warsztatów projektowania hydroponicznego systemu recyklingu wody ma być zwrócenie uwagi uczestników na problem kurczących się zasobów wodnych oraz rosnącego zużycia wody w dużych aglomeracjach miejskich.
Nie chcąc skupiać się jedynie na samym istnieniu tego problemu, proponujemy rozwiązanie, które wykorzystuje metody projektowania ekologicznego. Głównym zadaniem postawionym przed uczestnikami będzie zaprojektowanie “żyjącej maszyny”, która oczyszczać będzie wodę zużywaną do celów higienicznych.

Program:
1. Czym jest permakultura i projektowanie ekologiczne?
*   Definicje
*   Założenia etyczne
*   Podstawowe zasady
*   Projektowanie ekologiczne i jego funkcje w przestrzeni
2. Podstawy projektowania ekologicznego.
*   Wzory i schematy występujące w naturze.
*   Zasady projektowania ekologicznego.
3. Projektowanie Żyjącego Systemu Recyklingu Wody.
*   Magazynowanie wody.
*   Metody transportowania wody.
*   Czynniki wpływające na jakość wody.
*   Wykorzystanie żyjących ekosystemów w procesie oczyszczania i
recyklingu wody.
4. Budowa Żyjącego Systemu Recyklingu Wody.
*   Budowa szkieletu nośnego.
*   Budowa systemu bioreaktorów.
*   Tworzenie hydraulicznych połączeń poszczególnych komponentów.
*   Wprowadzanie żyjących komponentów systemu.
5. Podsumowanie Warsztatów.

Warsztaty prowadzone przez Fundację Transformacja w ramach autorskiego cyklu:
Permaculture Challenge 2011.

Jeżeli jesteście Państwo zainteresowani udziałem w warsztatach,
prosimy wysłanie mejla pod adres:
a.jach@msl.org.pl

Łódź na aporee.org

18 lis

Łódź na http://aporee.org/maps/

WARSZTATY / NAGRANIA

17 lis

Łukasz Cieślak i Krzysztof Topolski

Link do nagrania:

http://aporee.org/maps/?lat=51.7669352418&lng=19.4682106376&zoom=20&type=s&locid=12373&title=EC-1%20od%20strony%20ul.%20Tuwima

autor: Łukasz Cieślak

Bartek Talaga i Aleksandra Chciuk

Link do jednego z nagrań:

http://aporee.org/maps/?lat=51.7691345778&lng=19.465893209&zoom=19&type=s&locid=12398&title=Lodz+Fabryczna+PKP%2C+Lodz

Autorka: Aleksandra Chciuk

Link do jednego z nagrań:

http://aporee.org/maps/?lat=51.7671443908&lng=19.4670572877&zoom=19&type=s&locid=12382&title=EC-1+m%26%23322%3Boty+2

Autor: Krzysztof Topolski / Arszyn

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.